10 pytań do ministra Siemoniaka?
Polskie służby dysponują informacjami o osobach inwigilowanych systemem Pegasus, zakresie prowadzonych wobec nich operacji oraz danych pozyskanych z ich telefonów. Mimo upływu niemal trzech lat od zmiany władzy wciąż nie przedstawiono opinii publicznej pełnego rozliczenia tej sprawy, a sytuacja wszystkich pokrzywdzonych pozostaje niewyjaśniona.
Nie pytam już o to, czy państwo posiada wiedzę o inwigilowanych obywatelach. Pytam, co z tą wiedzą zrobiło, dlaczego nie przedstawiono pełnych informacji pokrzywdzonym i kto odpowiada za podejmowane w tej sprawie decyzje.
1. Dlaczego nie poinformowano wszystkich ofiar Pegasusa?
Ilu obywateli inwigilowano systemem Pegasus w latach 2017–2023? Ilu zostało oficjalnie powiadomionych, a ilu do dziś nie otrzymało informacji o prowadzonych wobec nich działaniach? Dlaczego? Proszę o podanie konkretnych liczb oraz dat, w których podejmowano decyzje dotyczące powiadamiania pokrzywdzonych.
2. Kto zdecydował o nieinformowaniu pokrzywdzonych?
Kto konkretnie odpowiada za decyzje o niepowiadamianiu poszczególnych osób o inwigilacji? Czy decyzje te podejmowali szefowie służb, prokuratorzy czy przedstawiciele kierownictwa resortów? Na jakiej podstawie prawnej odmawia się pokrzywdzonym informacji o ingerencji w ich prywatność? Kiedy wszystkie osoby, wobec których nie występują prawne przeszkody, zostaną poinformowane?
3. Dlaczego nie ujawniono skali inwigilacji dziennikarzy?
Ilu dziennikarzy, redaktorów naczelnych, wydawców i publicystów było bezpośrednio inwigilowanych systemem Pegasus? Ilu kolejnych dziennikarzy objęto inwigilacją pośrednio, poprzez dostęp do telefonów ich rozmówców? Dlaczego nie przedstawiono dotychczas zbiorczej informacji o skali naruszeń wolności prasy? Ilu dziennikarzy zostało indywidualnie powiadomionych?
4. Co stało się z informacjami o dziennikarskich źródłach?
Pegasus umożliwiał uzyskiwanie dostępu do korespondencji, kontaktów i innych danych znajdujących się na telefonach. Ilu poufnych informatorów dziennikarskich mogło zostać zidentyfikowanych w wyniku takich działań? Kto miał dostęp do tych informacji? Czy ustalono, czy zostały wykorzystane do identyfikowania źródeł przecieków, wywierania nacisków lub prowadzenia kolejnych operacji? Jakie działania podjęto w celu ochrony ujawnionych informatorów?
5. Dlaczego nie wyjaśniono publicznie działań wobec redakcji „Newsweeka” i Tomasza Lisa?
Czy zbadał Pan informacje dotyczące domniemanego werbunku współpracowników Tomasza Lisa, oraz instalowania i wykorzystywania kamer w redakcji „Newsweeka”? Kto miał zlecać te działania, kto je realizował i jakie informacje miały zostać pozyskane? Czy sprawdzono związek tych działań z inwigilacją elektroniczną, w tym ewentualnym wykorzystaniem Pegasusa? Jakie ustalenia przekazano Tomaszowi Lisowi oraz pozostałym osobom, których prywatność mogła zostać naruszona?
6. Kto otrzymywał materiały zdobyte za pomocą Pegasusa?
Kto poza funkcjonariuszami prowadzącymi operacje miał dostęp do danych pozyskanych z telefonów obywateli? Czy ustalono, jakie informacje trafiały do kierownictwa służb, polityków i osób nieuprawnionych? Czy analizowano przypadki przekazywania prywatnych materiałów mediom? Ile takich przypadków stwierdzono, kto odpowiadał za przekazywanie informacji i jakie podjęto działania prawne?
7. Czy materiały z Pegasusa służyły do szantażowania polityków, dziennikarzy i sędziów?
Jakie ustalenia poczyniono w sprawie wykorzystywania informacji uzyskanych przez Pegasusa do wywierania presji na polityków, dziennikarzy, prokuratorów, sędziów i adwokatów? Czy przeanalizowano przypadki gróźb ujawnienia prywatnych rozmów, korespondencji lub nagrań? Ile przypadków wykorzystania takich informacji do nacisków potwierdzono? Dlaczego nie przedstawiono publicznie zbiorczych wyników tych ustaleń?
8. Gdzie znajdują się wszystkie dane pozyskane Pegasusem?
Gdzie obecnie przechowywane są informacje przejęte z telefonów polskich obywateli? Ile kopii tych danych powstało, kto miał do nich dostęp i czy wszystkie zostały zabezpieczone? Czy ustalono, jakie informacje mogły trafić do podmiotów zagranicznych, w tym dostawcy oprogramowania? Czy polskie służby mogą zagwarantować, że żadne nieuprawnione osoby nie dysponują dziś kopiami prywatnych materiałów?
9. Dlaczego po niemal trzech latach nie zakończono rozliczania krzywd wyrządzonych ofiarom?
Jakie konkretne działania podjął Pan w okresie sprawowania nadzoru nad służbami w celu powiadomienia pokrzywdzonych i zabezpieczenia ich praw? Ilu osobom zapewniono możliwość dochodzenia roszczeń, w tym odszkodowań i zadośćuczynienia? Dlaczego nie przedstawiono publicznego harmonogramu informowania ofiar? Kto odpowiada za opóźnienia i jakie przeszkody prawne nadal występują?
10. Kiedy przedstawi Pan publiczny raport o ofiarach Pegasusa?
Czy zobowiąże się Pan do przedstawienia raportu zawierającego liczbę inwigilowanych osób, liczbę powiadomionych pokrzywdzonych, skalę naruszeń tajemnicy dziennikarskiej, adwokackiej i innych tajemnic zawodowych oraz informacje o dalszych losach pozyskanych danych? Kiedy raport zostanie opublikowany? Jeżeli nie zamierza Pan przedstawić takiego dokumentu, proszę wskazać konkretne przyczyny prawne i faktyczne tej decyzji.
Rozliczenie afery Pegasusa nie może sprowadzać się do ustalenia, kto kupił system, kto podpisywał dokumenty i kto wydawał polecenia. Najważniejsi w tej sprawie są ludzie, których telefony zostały przejęte, korespondencja skopiowana, prywatność naruszona, a poufne kontakty mogły zostać ujawnione.
Państwo nie może ograniczać się do ścigania sprawców (bardzo wybiórczo), pozostawiając pokrzywdzonych bez odpowiedzi na podstawowe pytania: kto ich inwigilował, dlaczego, jakie informacje zdobyto i co się z nimi stało.
W wypadku dziennikarzy problem jest jeszcze poważniejszy. Inwigilacja jednego telefonu mogła prowadzić do poznania tożsamości wielu informatorów, także tych, którzy przekazywali informacje o nadużyciach władzy. To zagrożenie nie tylko dla prywatności konkretnych osób, lecz również dla wolności prasy i prawa obywateli do informacji.
Oczekuję odpowiedzi na każde z dziesięciu pytań, podania konkretnych liczb, dat, podstaw prawnych i wskazania instytucji odpowiedzialnych za podejmowane decyzje.
Najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego ludzie, których państwo inwigilowało, wciąż mogą nie wiedzieć, jakie informacje o nich zgromadzono i kto miał do nich dostęp?
Krótki kurs historii PiS(b)
Dotarłem do tajnej historii PiS. Miłej lektury!
Pod redakcją Komisji Komitetu Politycznego. Zatwierdzony przez Prezesa. Wydanie poprawione, uzupełnione. Ale treść może się zmienić.
Historia uczy nas, że historia niczego nie uczy. Chyba że historię napisze partia. Wtedy uczy dokładnie tego, czego partia sobie życzy. Ani zdania więcej, bo za każde dodatkowe zdanie ktoś musi odpowiedzieć przed prokuratorem (legalnym!).
Szczególnie pouczająca jest pod tym względem historia wielkiej rewolucji pisowskiej. Na początku XXI wieku obaliła ona stary porządek III Rzeczypospolitej, wypowiedziała wojnę układowi i rozpoczęła budowę IV Rzeczypospolitej. Budowa trwa do dziś. Jak każda wielka inwestycja publiczna ma opóźnienie, przekroczony budżet i winnego, który na pewno nie jest wykonawcą. Proces ten, jak każdy wielki proces historyczny, miał swoich bohaterów, zdrajców, rewizjonistów, sabotażystów, oportunistów, kułaków, trockistów, cyklistów i ludzi, którzy kiedyś przypadkiem wypili kawę z Romanem Giertychem. Albo z kimś, kto pił kawę z Giertychem. Kawa jest w tej historii napojem wyjątkowo niebezpiecznym. Herbata zresztą też, jeśli pita w niewłaściwym towarzystwie.
Rozdział I. Walka o stworzenie naukowej teorii układu
Na początku był Lech. Lech Kaczyński był Leninem polskiej rewolucji konserwatywnej. To on jako pierwszy naukowo udowodnił istnienie układu. Oczywiście układ istniał wcześniej, ale nie wiedział, że jest układem. Dopiero Lech Kaczyński nadał mu świadomość klasową. Był to doniosły moment w historii Polski: układ po raz pierwszy spojrzał w lustro i zobaczył tam układ.
Przed Lechem byli oczywiście inni, którzy podejrzewali, że w państwie istnieją nieformalne grupy interesów, korupcja, postkomunistyczne zależności i różnego rodzaju towarzystwa wzajemnej adoracji. Byli jednak, używając terminologii naukowej, dziećmi we mgle. Nie rozumieli jeszcze, że zjawiska te nie są zwykłym skutkiem słabości instytucji, ludzkiej chciwości i polskiej skłonności do załatwiania spraw przez szwagra. To był układ. A szwagier, jak się później okazało, był problemem tylko wtedy, gdy był cudzy.
Układ nie był zwykłą grupą ludzi. Był kategorią filozoficzną. Jeżeli PiS przegrywał głosowanie, działał układ. Jeżeli sąd wydawał niekorzystny wyrok, działał układ. Niewygodne pytanie dziennikarza: układ. Spadek w sondażu: układ. Jeżeli podczas konwencji padał deszcz, nie można było wykluczyć ingerencji określonych środowisk. Jeżeli świeciło słońce, była to zasługa dobrej zmiany.
Geniusz Lecha Kaczyńskiego polegał na odkryciu podstawowego prawa rewolucji pisowskiej: układ jest tym silniejszy, im mniej można go zobaczyć. Było to odkrycie porównywalne z odkryciem ciemnej materii. Ciemnej materii też nie widać, ale naukowcy wiedzą, że istnieje, bo inaczej galaktyki zachowywałyby się inaczej. Z układem było identycznie. Nie dało się wskazać jego centrali, statutu, legitymacji członkowskich ani numeru rachunku bankowego, ale bez jego istnienia nie dało się wyjaśnić, dlaczego nie wszyscy zgadzają się z Jarosławem Kaczyńskim. A przecież jakieś wyjaśnienie musiało istnieć. Teoria miała przy tym jeszcze jedną zaletę: była niefalsyfikowalna. Karl Popper uważał to za wadę. Ale Popper był Austriakiem, czyli właściwie Niemcem, czyli właściwie wiadomo.
Rozdział II. Twórczy rozwój nauki, czyli epoka Jarosława
Po Lechu przyszła epoka Jarosława (oby żył wiecznie!). Tak jak Lenin przygotował fundamenty rewolucji, a Stalin twórczo rozwinął jego naukę, tak Lech stworzył teorię IV Rzeczypospolitej, a Jarosław zamienił ją w kompletny system filozoficzny, polityczny i meteorologiczny. Jarosław Kaczyński zrozumiał bowiem coś, czego zwykli politycy nie byli w stanie pojąć: walka z układem nie może się skończyć zwycięstwem. Gdyby układ został pokonany, trzeba by odpowiedzieć na bardzo niebezpieczne pytanie: „To co robimy jutro?”. A rewolucja, która nie ma wroga, przypomina straż pożarną bez pożaru. Niby można siedzieć w remizie, ale społeczeństwo wcześniej czy później zapyta, dlaczego ciągle kupujemy nowe wozy. I dlaczego jeździ nimi szwagier komendanta.
Dlatego największym osiągnięciem myśli jarosławowskiej było prawo zaostrzania się walki z układem w miarę postępów w likwidacji układu. Brzmi ono następująco: im więcej instytucji zdobywa partia, tym więcej pozostaje instytucji opanowanych przez układ. Kiedy PiS nie miał telewizji publicznej, winna była telewizja publiczna. Kiedy ją zdobył, okazało się, że problemem są telewizje prywatne. Kiedy partia miała prokuraturę, problemem okazały się sądy. Kiedy zmieniono sądy, problemem okazał się Sąd Najwyższy. Kiedy zaczęto zmieniać Sąd Najwyższy, problemem stał się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. A kiedy nie udało się zmienić TSUE, stało się jasne, że układ ma centralę w Brukseli. Bruksela zaś, jak wiadomo, leży niedaleko Berlina. Może nie geograficznie, ale ideowo na pewno.
W ten sposób teoria została potwierdzona empirycznie. Każde zwycięstwo dowodziło, że wróg jest potężniejszy, niż przypuszczano. Każda porażka dowodziła tego samego, tylko szybciej. To jest właśnie piękno teorii Kaczyńskiego, której nie można obalić. Jeśli wygrywasz, miałeś rację. Jeśli przegrywasz, przeciwnik był silniejszy, niż sądziłeś, więc tym bardziej miałeś rację. Nauka zna niewiele konstrukcji równie doskonałych. Teologia kilka. Astrologia jedną.
Rozdział III. Partia jako awangarda suwerena
Rewolucja pisowska, podobnie jak wszystkie wielkie rewolucje, potrzebowała awangardy. Awangardą była Partia. Nie wystarczało bowiem, żeby Polacy sami wiedzieli, czego chcą. Mogli się pomylić. Co gorsza, mogli się pomylić w wyborach. Partia wiedziała lepiej. Jeżeli naród głosował na PiS, był suwerenem. Jeżeli głosował przeciwko PiS, był ofiarą manipulacji mediów. Jeżeli w ogóle nie poszedł głosować, był milczącą większością, która oczywiście popierała PiS, tylko się wstydziła.
To rozróżnienie ma podstawowe znaczenie dla właściwego rozumienia demokracji. Demokracja jest bowiem najlepszym ustrojem, pod warunkiem że obywatele głosują prawidłowo. W przeciwnym razie demokracja dostaje cudzysłów, a partia musi przeprowadzić pogłębioną analizę roli zagranicznego kapitału, elit, celebrytów, sędziów, profesorów, Niemców, TVN oraz człowieka, który podczas liczenia głosów dziwnie patrzył na protokół.
Partia była więc nie tyle reprezentacją społeczeństwa, ile jego wyższą formą świadomości. Społeczeństwo mogło czegoś nie rozumieć, partia rozumiała. Społeczeństwo mogło mieć wątpliwości, partia miała przekaz dnia. Społeczeństwo mogło zauważyć sprzeczność, partia miała posła, który wytłumaczył w telewizji, że żadnej sprzeczności nie ma, a jeśli nawet jest, wynika z szerszego kontekstu. Społeczeństwo mogło pamiętać, co partia mówiła rok temu. Partia mogła tego nie pamiętać. I to partia miała rację.
Rozdział IV. Walka z oportunizmem i przeszłością
Szczególne miejsce w historii rewolucji zajmuje walka z oportunizmem. Oportunista to człowiek, który zgadza się z Jarosławem Kaczyńskim w dziewięciu sprawach na dziesięć. Ta dziesiąta jest dowodem, że nigdy naprawdę się nie zgadzał. A dziewięć pozostałych dowodzi, że się maskował.
Historia PiS zna wielu takich ludzi. Najpierw byli towarzyszami, potem sojusznikami. Następnie pojawiały się różnice. Później dowiadywaliśmy się, że różnice istniały właściwie od początku. Na końcu okazywało się, że każdy uważny obserwator już piętnaście lat wcześniej powinien był zauważyć ich moralną niestabilność. Ci, którzy jej nie zauważyli, również budzą pewne pytania.
To ważna cecha rewolucyjnej historiografii: przeszłość zmienia się w zależności od aktualnego składu komitetu politycznego. Przyszłość jest pewna, nieprzewidywalna jest tylko przeszłość. Człowiek wyrzucony z partii nie tylko przestaje mieć rację dzisiaj. Zaczyna jej nie mieć również w roku 2007, a czasem nawet wcześniej. Za Stalina trzeba było retuszować zdjęcia. Dziś wystarczy zmienić podpis. Postęp technologiczny. Fotografia zostaje ta sama, ale podpis już inny. Jeszcze wczoraj: „wybitny minister i współtwórca sukcesu”. Dzisiaj: „człowiek, wobec którego prezes od dawna miał poważne zastrzeżenia”. Jutro: „nigdy nie należał do najbliższego kręgu”. Pojutrze: „właściwie trudno powiedzieć, skąd się tam wziął”. Za tydzień: „na zdjęciu prezes i nieustalony mężczyzna w tle”. Tak działa dialektyka.
Rozdział V. Walka z rewizjonizmem, czyli poniedziałkizm
Szczególnie niebezpieczny jest rewizjonizm. Rewizjonista nie twierdzi bowiem, że partia nie ma racji. Rewizjonista mówi, że partia generalnie ma rację, ale może w tej jednej sprawie należałoby się zastanowić. I właśnie po tym się go poznaje. Prawdziwy działacz się nie zastanawia. Od zastanawiania jest kierownictwo. Jeżeli kierownictwo również się zastanawia, należy cierpliwie czekać, aż rzecznik ogłosi, co zostało ustalone. Wówczas okazuje się, że partia od początku zajmowała dokładnie takie stanowisko. Nawet jeśli trzy dni wcześniej zajmowała odwrotne. A działacz, który trzy dni wcześniej gorliwie bronił stanowiska odwrotnego, powinien się zastanowić, skąd u niego takie poglądy.
Nie ma w tym sprzeczności. Jest rozwój twórczy. Marks miał marksizm. Lenin miał leninizm. Lech miał IV RP. Jarosław ma poniedziałek. A w poniedziałek sytuacja może być już zupełnie inna niż w piątek. Poniedziałkizm jest najbardziej elastyczną doktryną w dziejach myśli politycznej. Jego jedynym stałym elementem jest przekonanie, że zawsze był stały.
Rozdział VI. Nowoczesna teoria państwa i instytucja cudzysłowu
Największym osiągnięciem rewolucji było jednak odkrycie nowoczesnej teorii państwa. W starym, burżuazyjnym rozumieniu państwo składało się z instytucji. W nowym rozumieniu składa się z instytucji właściwych i niewłaściwych. Instytucja jest właściwa, jeśli podejmuje właściwe decyzje. Kiedy podejmuje decyzję niewłaściwą, pojawia się pytanie o jej demokratyczną legitymację. Kiedy podejmuje drugą niewłaściwą decyzję, pojawia się ustawa. Dotyczy to sądów, mediów, uniwersytetów, organizacji pozarządowych, samorządów, Unii Europejskiej, komisji wyborczych i ekspertów.
Ekspert zasługuje na szczególną uwagę. Ekspert to człowiek, którego partia cytuje, dopóki potwierdza jej stanowisko. Kiedy dochodzi do innego wniosku, staje się „ekspertem”. Kiedy upiera się przy swoim, staje się „tak zwanym ekspertem”. Na końcu tej drogi czeka już tylko „ten pan”, wymawiane przez posła tonem, jakim mówi się o kimś, kto przyniósł pizzę pod zły adres. Cudzysłów jest w tym systemie odpowiednikiem degradacji wojskowej. Profesor bez cudzysłowu jest profesorem. „Profesor” w cudzysłowie może mieć habilitację, trzydzieści książek i czterdzieści lat pracy naukowej, ale popełnił podstawowy błąd metodologiczny: nie przeczytał przekazu dnia.
Rozdział VII. Walka o wolne media
Ważnym etapem rewolucji PiS była walka z mediami. Partia szybko zrozumiała, że wolne media są niezwykle cenne. Dlatego powinny być wolne od niewłaściwych poglądów. A najlepiej od poglądów w ogóle, wystarczy pasek. Telewizja publiczna musiała zostać odzyskana, ponieważ wcześniej służyła władzy. Po odzyskaniu zaczęła służyć społeczeństwu. Przypadkiem społeczeństwo mówiło głosem nowej władzy. Zdarzają się takie przypadki.
Było to praktyczne zastosowanie zasady pluralizmu rewolucyjnego. Pluralizm polegał na tym, że do studia zapraszano czterech polityków partii i jednego opozycji, często zwerbowanego przez CBA, a prowadzący przerywał wyłącznie temu jednemu. Dzięki temu widz mógł poznać pięć różnych opinii na temat tego, dlaczego opozycja nie ma racji, w tym jedną, której nie dało się dokończyć. Był to ogromny postęp w stosunku do czasów wcześniejszych.
Rozdział VIII. Kadry decydują o wszystkim
Nie można również pominąć kwestii kadr. Stalin mawiał, że kadry decydują o wszystkim. Jarosław Kaczyński twórczo rozwinął tę myśl: kadry decydują o wszystkim, dlatego najlepiej, żeby znał kadry osobiście.
W dawnym państwie burżuazyjnym panował zabobon kompetencji. Uważano, że człowiek kierujący jakąś instytucją powinien coś wiedzieć o dziedzinie, którą kieruje. Rewolucja PiS zerwała z tym przesądem. Najważniejszą kompetencją stało się zaufanie Kaczyńskiego. Bo wiedzę można zdobyć, doświadczenie można zdobyć, dyplom można zrobić, czasem nawet w weekend. A zaufania prezesa nie da się nauczyć na żadnym uniwersytecie. Można je najwyżej odziedziczyć po wujku. Dlatego człowiek zaufany, nawet jeśli nie znał się na danej dziedzinie, posiadał kwalifikację wyższego rzędu: był zaufany. Natomiast fachowiec bez zaufania był wręcz niebezpieczny. Skoro coś wiedział, mógł mieć własne zdanie. A od własnego zdania zaczyna się rewizjonizm.
Rozdział IX. Kwestia klasowa: lud i elity
Oczywiście rewolucja musiała również rozwiązać problem gospodarczy. W marksizmie był proletariat. W pisizmie pojawił się lud. Lud nie był kategorią ekonomiczną, tylko moralną. Lud to byli dobrzy ludzie, których partia reprezentowała. Ci, których partia nie reprezentowała, byli elitami. Można było zarabiać dziesięć tysięcy i być ludem. Można było zarabiać cztery tysiące i być elitą. Można było być prezesem spółki skarbu państwa z pensją stu tysięcy i być ludem najprawdziwszym, z krwi i kości. Decydował stosunek do partii.
Szczególnie groźną grupą były elity samozwańcze. Rozpoznawano je po tym, że używały takich słów jak „konstytucjonalizm”, „trójpodział władzy” albo „procedura”. Normalny człowiek mówi: dajcie pieniądze. Elita mówi: jaka jest podstawa prawna? Już samo pytanie zdradzało pochodzenie klasowe. Kułak ukrywał zboże. Elita ukrywała się za konstytucją.
Rozdział X. Teoria wroga, który nie śpi
Centralne znaczenie posiadała oczywiście teoria wroga. Każda rewolucja potrzebuje odpowiedzi na pytanie, dlaczego mimo tylu sukcesów nadal istnieją problemy. Odpowiedź brzmi: ponieważ wróg nie śpi. Partia zresztą też nie, bo pilnuje wroga. Dlatego wszyscy są tacy zmęczeni.
To jedna z największych przewag systemu rewolucyjnego nad zwykłym zarządzaniem. W zwykłym zarządzaniu, jeżeli po ośmiu latach nadal coś nie działa, ktoś może zapytać: „A może źle tym zarządzacie?”. W systemie rewolucyjnym odpowiedź jest znacznie bardziej elegancka: „Sabotaż”. Jeśli reforma się udała, partia miała rację. Jeśli się nie udała, przeciwnicy ją sabotowali. Jeśli ludzie protestują, zostali podburzeni. Jeśli nie protestują, popierają reformę. Jeśli protestują nasi, to głos suwerena. Jeśli sondaże są dobre, społeczeństwo docenia reformę. Jeśli są złe, media zakłamały jej obraz. Jest to system całkowicie odporny na kontakt z rzeczywistością. A odporność jest przecież cechą pożądaną, zwłaszcza w sezonie wyborczym.
Rozdział XI. O zaostrzaniu się walki, czyli Penelopa z Nowogrodzkiej
W miarę postępów rewolucji walka z układem musiała się więc zaostrzać. To pozornie paradoksalne. Skoro przez lata obsadza się państwo własnymi ludźmi, kontroluje większość instytucji, zmienia prawo, wymienia prezesów i dyrektorów, to zdrowy rozsądek podpowiadałby, że układ powinien słabnąć. Ale zdrowy rozsądek jest kategorią burżuazyjną. Dialektyka mówi coś przeciwnego. Im bliżej zwycięstwa, tym bardziej wróg się miota. A więc im bardziej wróg się miota, tym bliżej zwycięstwa. A skoro wróg miota się bez przerwy, zwycięstwo jest bez przerwy blisko. Blisko jak horyzont: im szybciej się idzie, tym szybciej ucieka.
Tak można budować IV Rzeczpospolitą przez dwadzieścia lat i każdego ranka budzić się na początku drogi. Jest w tym coś wzruszającego. Jak Penelopa tkająca całun. Tyle że tutaj wieczorem pruje się reformę państwa, żeby rano móc znów rozpocząć jego naprawę. A zalotnicy, zamiast czekać, dostają etaty w radach nadzorczych.
Rozdział XII. Układ światowy
Najbardziej niezwykła była jednak ewolucja samego pojęcia układu. Początkowo układ znajdował się w Polsce. Potem okazało się, że ma filie: w Berlinie, w Brukseli, w Strasburgu, w Luksemburgu (sprawdzono: Luksemburg istnieje), w amerykańskich mediach, w organizacjach pozarządowych, na uniwersytetach, w kulturze, w sądach, w samorządach, w internecie, wśród lekarzy, wśród nauczycieli, wśród sędziów (tak, drugi raz, sędziowie zasługują na dwie pozycje) i wśród artystów. Prawdopodobnie jedynym środowiskiem, do którego układ nigdy nie przeniknął, była rada polityczna PiS. Chociaż i tu historia zna przypadki wymagające ostrożności. Właściwie coraz więcej przypadków.
Układ okazał się więc organizacją większą od NATO, Unii Europejskiej i FIFA razem wziętych. W przeciwieństwie do FIFA nigdy nie złapano go na łapówce, co tylko dowodzi, jak jest sprytny. Miał jednak jedną charakterystyczną słabość: nigdy nie potrafił wygrać tak, żeby PiS przestał o nim mówić.
Rozdział XIII. Kierunek dziejów i nawigacja satelitarna
W marksizmie historia miała swój kierunek. W pisizmie również. Historia zmierza ku zwycięstwu obozu patriotycznego. Jeżeli obóz patriotyczny przegrywa wybory, historia chwilowo skręca, ale kierunek zasadniczy pozostaje właściwy. To trochę jak GPS: „Zawróć, jeśli to możliwe”. A jeśli niemożliwe, jedź dalej, a za chwilę usłyszysz, że właśnie wyznaczono nową trasę. Prowadzącą, oczywiście, przez Nowogrodzką. Do biura Kaczyńskiego.
W ten sposób każda porażka może zostać przekształcona w etap przyszłego zwycięstwa. Przegrane wybory są oczyszczeniem. Utrata władzy jest mobilizacją. Proces sądowy jest represją. Śledztwo jest zemstą. Wyrok jest dowodem upolitycznienia sądu. Korzystny wyrok dowodzi, że nawet w upolitycznionych sądach zostali jeszcze uczciwi ludzie. Brak wyroku jest dowodem przewlekłości systemu. A uniewinnienie jest zwycięstwem prawdy. System pozostaje więc logicznie domknięty. Hermetycznie, jak słoik ogórków. Też trzyma latami, ale po otwarciu trochę śmierdzi.
Rozdział XIV. Najwyższe stadium jarosławizmu
Tak dochodzimy do najwyższego stadium jarosławizmu. Jest nim moment, w którym partia przestaje być zwykłą partią i staje się Polską. Od tej chwili krytyka partii staje się krytyką Polski. Atak na prezesa staje się atakiem na patriotyzm. Spór o ustawę staje się starciem cywilizacji. Debata o nominacji urzędnika zamienia się w konflikt między suwerennością a obcymi wpływami.
I oto człowiek, który chciał tylko zapytać, dlaczego kuzyn znajomego został prezesem spółki, dowiaduje się nagle, że uczestniczy w niemieckim planie kolonizacji Europy Środkowej. Nie tak planował ten dzień. Chciał tylko zrobić zakupy i odebrać dziecko z przedszkola. Ale Historia rzadko pyta jednostkę o zgodę.
Rozdział XV. Wielki Strateg
Na końcu pozostaje Wielki Strateg. Jarosław Kaczyński jest w tej opowieści człowiekiem szczególnym. Jeżeli podejmuje dobrą decyzję, przewidział wszystko. Jeżeli decyzja okazuje się zła, został źle poinformowany. Jeżeli kandydat wygrywa, prezes znakomicie go wybrał. Jeżeli kandydat przegrywa, nie zrealizował strategii prezesa. Jeżeli sojusznik pozostaje wierny, prezes trafnie ocenia ludzi. Jeżeli zdradza, prezes od dawna mu nie ufał. Jeżeli prezes czegoś nie wiedział, nikt mu nie powiedział. Jeżeli ktoś mu powiedział, to powiedział nie tak.
Jest to niezwykle komfortowa pozycja intelektualna. Trochę jak papież: nieomylność ex cathedra, tylko katedrą jest siedziba partii, a zamiast encyklik są konferencje prasowe. W tym systemie błąd może popełnić każdy. Poza człowiekiem, który wskazuje, kto popełnił błąd.
Zakończenie, czyli prawo zachowania układu
I tak historia zatacza koło. Najpierw powstał układ. Potem powstała partia do walki z układem. Partia rosła, ponieważ układ był silny. Następnie zdobyła władzę, aby układ zniszczyć. Po kilku latach władzy odkryła, że układ jest jeszcze silniejszy. Po ośmiu latach okazało się, że znajduje się właściwie wszędzie.
Logiczny wniosek jest oczywisty. Albo walka z układem była całkowicie nieskuteczna, albo układ rozmnaża się pod wpływem PiS. Pierwsza możliwość jest nieprzyjemna. Druga znacznie ciekawsza. Być może układ jest jak bakteria odporna na antybiotyki: każda kolejna dawka wzmacnia szczep. Im więcej walki z układem, tym więcej układu. Im więcej ludzi wymienionych w instytucjach, tym więcej instytucji do odzyskania. Im więcej wrogów pokonanych, tym dłuższa lista wrogów. To tłumaczyłoby wszystko. I byłoby zarazem ostatecznym potwierdzeniem najważniejszego prawa jarosławizmu: w miarę postępów walki z układem walka z układem musi się zaostrzać.
Bo jeżeli się nie zaostrza, ktoś mógłby dojść do fatalnego wniosku, że układu już nie ma. A wtedy ktoś inny mógłby zapytać: „Panie Prezesie, skoro nie ma już układu, to może teraz porozmawiamy o tym, jak rządziliście?”. I właśnie dlatego układ będzie istniał zawsze.
Nie dlatego, że jest niezniszczalny, ale dlatego, że jest niezbędny. Bez układu nie ma walki z układem. Bez walki z układem nie ma rewolucji. Bez rewolucji nie ma partii awangardowej. A bez partii awangardowej Polska mogłaby któregoś dnia popełnić najstraszniejszy błąd ze wszystkich. Mogłaby spróbować być po prostu normalnym państwem.
I na tym, towarzysze, kończy się pierwszy tom „Krótkiego kursu historii PiS(b)”. Tom drugi ukaże się, gdy tylko Komitet Centralny ustali, kto zawsze był zdrajcą, choć jeszcze wczoraj był wiceprezesem. Tom trzeci jest już gotowy. Czeka tylko na poniedziałek.
Jeżeli wam się podobał ten tekst, to możecie postawić mi kawę. buycoffee.to/jan-pinski
PANIE PREMIERZE @KGawkowski przed chwilą powiedział Pan w TVN 24 ,że jeszcze nie ustaliliście czy był challenge. Jak to się ma do poniższego materiału ?Polityka informacyjna polegająca na ukrywaniu faktów, które znają tysiące ludzi, nie tylko jest nieskuteczna ale też bardzo szkodliwa. Mam nadzieję , że @jciesz nie ma już dostępu do NASK bo ten człowiek nie powinien po sprawie Handlarza bronią ( Respiratory) powinien być stale odsunięty od możliwości ingerencji i zdobywania informacji w ważnych instytucjach działających dla obrony kraju. Jeszcze mruga okiem i udaje człowieka służb (CBA i AW) Proszę Panie Premierze Gawkowski mieć z tyłu głowy temat farmazoniarza Bielana. MUSICIE WPROWADZIĆ KORDON SANITARNY I EMBARGO NA KARMIENIE I UWIARYGODNIANIE TYCH LUDZI 😎 fakt.pl/wydarzenia/szt…
Na polecenie łódzkiego wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej funkcjonariusze ABW zatrzymali wczoraj 5 byłych i obecnych menadżerów Orlen S.A., w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018-2024.
Jesienią 2023 roku Daniel „wszystko mogę” Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom „awarii dystrybutorów” - to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii.
Daniel Obajtek nazywa to „sukcesem”. Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów.
Na polecenie prokuratora z łódzkiego wydziału PZ PK funkcjonariusze @ABW_GOV_PL zatrzymali wczoraj pięciu byłych i obecnych menadżerów spółki Orlen S.A., w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018–2024.
Wszystkim zatrzymanym prokurator przedstawił zarzuty w prowadzonym od
Świeczkowski powinien wydać Stróżnemu przepustkę jednorazową bo to już długo nie potrwa 🤣 Oczywiście powinen dostać mieszkanie służbowe…a właściwie dwa bo się tak przyzwyczaił w CBA. Jak po wyjściu z drugiego aresztu zostałem dyrektorem ds. bezpieczeństwa w Spółce 🇵🇱-🇺🇸-🇮🇱to Strózny i jego kamanda z CBA szczuła ,że jestem przestępcą pomimo tego, że nie jestem karany. Szefostwo miało ich w …odszedłem jak zachorowałem. Teraz ta argumentacja już nie obowiązuje i domniemanie niewinności znajduje zastosowanie 🤦♂️ wiadomosci.onet.pl/kraj/byly-szef…
Lokaje Trumpa
Najtaniej kupuje się kraje, którego politycy sami przychodzą z ofertą. Nie interesuje mnie, czy polski polityk potrafi wejść do Białego Domu. Interesuje mnie, w jakim charakterze z niego wychodzi. Jako przedstawiciel Polski czy jako człowiek, który liczy, że Waszyngton pomoże mu zdobyć władzę w Warszawie?
Sojusznik przychodzi negocjować. Petent przychodzi prosić. A polityk, który szuka za granicą pomocy w zdobyciu władzy nad własnymi obywatelami, ubiega się o szczególną posadę: zarządcy własnej ojczyzny z obcego nadania.
Wyobraźcie sobie człowieka, który zastawia wasz dom, żeby wierzyciel dał mu do niego klucze. Wy macie spłacać zobowiązania, on zostaje gospodarzem. A kiedy pytacie, kto pozwolił mu zastawić cudzą własność, odpowiada: „Przecież uratowałem wam dom”.
Pytanie, które trzeba stawiać Kaczyńskiemu, Nawrockiemu i Bielanowi brzmi nie "kogo znacie w Waszyngtonie"? Ale do czego służą te kontakty? Do wzmacniania Polski czy do wzmacniania własnej pozycji w Polsce?
Bo patriotyzm jest niezwykle tani, kiedy rachunek płaci ktoś inny. Orzeł na mównicy, biało-czerwona w klapie, „suwerenność” w co trzecim zdaniu. A potem przychodzi faktura: flaga nasza, rachunek nasz, tylko decyzja już nie jest nasza.
W Warszawie panowie. W Waszyngtonie petenci - tak wygląda Nawrocki z Bielanem. Nie jacyś normalni interesanci. Żałośni klienci, którzy czapkują próżnemu politykowi licząc na łaskę.
Polska zna ten mechanizm. Nie wymyślono go w XXI wieku. W XVIII stuleciu nazywano go rosyjską protekcją.
Katarzyna II wybrała nie tylko króla Polski Stanisława Augusta, ale również wsparła tych, którzy z nim walczyli gdy spróbował być patriotą. Ci zdrajcy szukający wsparcia za granicą mieli nazwę: Targowica.
Oczywiście Ameryka Trumpa nie jest Rosją Katarzyny, a dzisiejszej polskiej polityki nie można po prostu nazwać Targowicą. Podobny jest natomiast mechanizm politycznej pokusy: skoro nie mogę uzyskać wystarczającej przewagi we własnym kraju, poszukam potężnego patrona za granicą.
Mamy więc kuriozalną sytuację, w której ludzie przez lata straszący Polaków zagranicznym dyktatem sami zabiegają za granicą o polityczne wsparcie.
To jak firma ochroniarska krzycząca: „Bronimy was przed złodziejami!”, podczas gdy jej pracownicy wynoszą tylnymi drzwiami lodówkę.
Frank Underwood, bohater serialu „House of Cards”, cyniczny kongresmen, który intrygą i szantażem doszedł do prezydentury, powiedziałby zapewne, że amator kupuje władzę za własne pieniądze. Profesjonalista kupuje ją za cudze.
Terry Pratchett, angielski pisarz, który w cyklu „Świat Dysku” z czułą złośliwością rozbierał na części mechanizmy władzy, stworzyłby dla tego zjawiska Ministerstwo Suwerenności Zewnętrznej: urząd broniący niepodległości kraju po wcześniejszym uzgodnieniu wszystkiego z zagranicznym patronem.
Mechanizm jest cudownie prosty. Chcę stanowiska. Moje stanowisko jest dobre dla partii. Partia jest dobra dla Polski. Zatem każdy, kto pomaga mi zdobyć stanowisko, pomaga Polsce.
Zaczynasz od stołka. Kończysz z orłem białym na fakturze.
To najniebezpieczniejszy rodzaj politycznego samooszustwa. Ludzie rzadko wstają rano i mówią: „Dzisiaj sprzedam ojczyznę”. Znacznie częściej dochodzą do przekonania, że to, co jest dobre dla ich portfeli i ambicji, z tajemniczych powodów musi być również dobre dla ojczyzny.
Wtedy zagraniczne mocarstwo nawet nie musi nikogo podbijać. Znacznie wygodniej znaleźć miejscowych polityków, którzy bardzo chcą władzy. Nie trzeba od razu zdobywać Warszawy. Wystarczy znaleźć kogoś, kto bardzo chce dostać do niej klucze.
Dlatego nie interesuje mnie liczba zdjęć polskiego polityka z prezydentem USA. Zdjęcie z Trumpem nie jest jeszcze polityką zagraniczną. W Disneylandzie też można zrobić sobie zdjęcie z Myszką Miki i nikt rozsądny nie twierdzi potem, że uczestniczył w posiedzeniu zarządu Disneya.
Mnie zawsze interesuje cena. Jeżeli ktoś pomaga ci zdobyć władzę, kiedyś może zapytać: co właściwie kupił?
Polska potrzebuje Stanów Zjednoczonych. Potrzebuje amerykańskiej armii, technologii, wywiadu i odstraszania Rosji. Ale istnieje zasadnicza różnica między zdaniem: „Ameryka pomaga Polsce być silniejszą” a zdaniem: „Ameryka pomaga konkretnym ludziom rządzić Polską”.
Pierwsze jest sojuszem. Drugie, gdyby zostało udowodnione, byłoby czymś zupełnie innym.
A najmniej potrzebni są Polsce lokaje przebrani za patriotów: w Warszawie żądający posłuszeństwa, za granicą gotowi oferować własne.
Dla nich władza w Polsce. Dla patrona wpływy w postaci decyzji politycznych i biznesowych. Dla nas rachunek.
Amerykański sojusznik: tak. Amerykański właściciel: nie.
Jeżeli wam się podoba, to możecie postawić mi kawę: buycoffee.to/jan-pinski
"Mentir constantemente no tiene como objetivo hacer que la gente crea una mentira, sino garantizar que nadie crea en nada. Un pueblo que ya no distingue entre la verdad y la mentira no puede distinguir entre el bien y el mal: un pueblo privado del poder de pensar".
Hannah Arendt
Panie @w_zurek Panie Ministrze, proszę Pana jako obywatel Rzeczpospolitej o przeliczenie głosów. Oskarżonych czlonków komisji wyborczych w całej Polsce już są setki !
Panie Ministrze, jak nie Pan to kto ?
Głosowałem na @trzaskowski_ czy może Pan to potwierdzić ?
Z poważaniem.
youtu.be/Ek0n-jLnPq4 - zapraszam na materiał o przedwojennej mafii Piłsudskiego. Sanacja miała swój "Pruszków", do zabijania i bicia niepokornych i dla lewej kasy.
‼️ 35 mln euro zaliczki przelano kilka godzin po podpisaniu umowy. Kontrahentem była firma E&K Andrzeja Izdebskiego, dostawca z czarnej listy i handlarz bronią, a nie sprzętem medycznym. Cieszyński umywa ręce i zrzuca winę na CBA oraz Agencję Wywiadu. PiS miało rozliczyć sprawę, lecz zamiotło ją pod dywan. KO również obiecała rozliczenie. Jest 2026 rok, a decydenci nadal nie ponieśli odpowiedzialności karnej.
📺 OBEJRZYJ: youtu.be/ydc-NrfYJXs?si…#Konfrontacja@RafalDudkiewic1
.@AdamBielan nie ma upoważnienia @MSZ_RP i @radeksikorski do prowadzenia polityki zagranicznej. Postanowiliśmy z @aw_boles46625 sprawdzić kto zlecił mu prowadzenie polityki zagranicznej RP.
Agencjo detektywistyczna z Łodzi wynajęta przez …no powiedzmy paliwowców sio i zleceniodawca, nie powinien wam zapłacić bo jesteście słabi, nie stosujcie bezprawnych metod bo nie wolno wam bo na razie macie „tłumienie krytyki prasowej” i próbujecie bezprawnie inwigilować naszą redakcję a to jest głupia i niebezpieczna robota…sio do rozwodników i innych to nie wasza liga będą restrykcje. Jesteście tak wujowi, że jeździcie gratami na Łódzkich blachach. Panie Adamie to jakiś obciach jest i jak tak dalej będą robić to stracą koncesję i będą także do Pana pretensje… I tak oddacie bazy paliwowe i resztę tego zagrabionego majątku. @MKierwinski Panie Ministrze prośba o interwencję @adamSzlapka Pan ich tych zleceniodawców zna pisał pan o nich w 2022r. 😉
Panie Ministrze @TomaszSiemoniak te niedojebki Wąsika powodują wielkie szkody uganiając się za mną i @Jan_Pinski nadal bezprawnie łamią zabezpieczenia w samochodzie, którym jeżdżę także. Atakowali moich gości po wyjeździe ode mnie wariowały im systemy w samochodach i telefonach są świadkowie i nie zrobicie z nas wariatów. Teraz zagroziliście bezpieczeństwu wielu ludzi…Mam nadzieję, że Sąd ( jeśli Pan przyjdzie albo uchyla Panu immunitet ) przesłucha świadków i Pana pod przysięgą i rumakowanie się skończy 😎miejskireporter.pl/__trashed-172/
CENY NA STACJACH JUŻ SPADŁY @NawrockiKn@OficjalnyJK tak mogło być od dawna 🥶Oddacie ludziom kasę, którą stracili przez te zabawy ? Należy wam i wszystkim, którzy darli mordy i pieprzyli te wasze kretynizmy, zająć uposażenie i przeznaczyć na pomoc dla ludzi w tragicznej sytuacji finansowej, zdrowotnej, cel do uzgodnienia ‼️Nie bawcie się nami i naszym bezpieczeństwem Pajac potrzebuje Koni za państwową kasę a drugi już narządził i wrócił do rudery , DOSYĆ TEGO SIO BUFONY I IMBECYLE ‼️ businessinsider.com.pl/wiadomosci/cen…
Bieg na orientację im. Zbigniewa Ziobry
Zasady berka zna każdy siedmiolatek: jeden goni, reszta ucieka, a kto dobiegnie do bazy, tego łapać nie wolno. W środę Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, na razie nieprawomocnie, że zasady te obowiązują również w postępowaniu karnym. Baza znajduje się w Tyraspolu.
Są w polskim prawie instytucje, których nazwy brzmią groźniej, niż działają. List żelazny brzmi jak coś, czym rycerz dostaje w przyłbicę. W praktyce oznacza: wróć do kraju, stawiaj się na wezwania, spełniaj warunki, a będziesz odpowiadał z wolnej stopy.
Marcin Romanowski był w Polsce. Sąd uznał, że powinien trafić do aresztu, a Romanowski zwiał za granicę i zażądał specjalnego traktowania. A sąd odpowiedział: dobrze. Prokuratura, która wydaniu listu się sprzeciwiała, zapowiedziała zażalenie, ale obrazek już powstał. Wygląda jak bieg na orientację imienia Zbigniewa Ziobry. Najpierw sąd stosuje wobec ciebie areszt, potem nie dajesz się aresztować, a jeżeli dobiegniesz wystarczająco daleko, podnosisz rękę i zaczyna się rozmowa o warunkach powrotu.
— Mam cię!
— Nie, jestem na Węgrzech.
— Mam cię!
— Baza!
— Gdzie jest baza?
— Tyraspol.
— Aha. To przepraszam.
Najbardziej demoralizująca jest opłacalność. Wyobraźmy sobie dwóch podejrzanych. Pierwszy odbiera wezwania, przychodzi do prokuratury i pozostaje do dyspozycji organów. Drugi wyjeżdża, aresztu nie da się wykonać, a on z zagranicy negocjuje warunki powrotu. Jeżeli ten drugi ostatecznie odpowiada z wolnej stopy, pierwszy ma prawo zapytać: „Przepraszam, a gdzie popełniłem błąd?".
I tu na scenę wchodzi sędzia. Konrad Mielcarek to, jak przypomniał minister sprawiedliwości, neosędzia: do sądu okręgowego awansował z rekomendacji neo-KRS, czyli Rady w kształcie nadanym jej przez ekipę, w której Romanowski był wiceministrem. Jego udział w składzie miał już zresztą raz kosztować uchylenie wyroku w apelacji.
Dalej jest jeszcze lepiej. Przepis, że listu nie wydaje się przy sprzeciwie prokuratora, dopisano do kodeksu za rządów PiS, kiedy prokurator był swój, a sądy podejrzane. Teraz sąd uznał, że uzależnianie listu od stanowiska prokuratora jest sprzeczne z konstytucją, bo narusza równość stron. Mamy więc sędziego z reformy, który przepis z reformy uznaje za niekonstytucyjny na korzyść współautora reformy.
Wąż zjadł własny ogon i jeszcze pochwalił kucharza.
Najzabawniej wyglądają jednak obie widownie. Obóz Romanowskiego przez lata tłumaczył, że neosędziów nie ma, są tylko sędziowie, a prokurator musi mieć w procesie mocną pozycję. Dziś świętuje orzeczenie, w którym sędzia tę pozycję prokuratorowi odebrał.
Druga strona przez lata powtarzała, że orzeczenia neosędziów są wadliwe z urodzenia. Dobra wiadomość jest więc taka, że Romanowski dostał list żelazny z wadą fabryczną, a producentem wadliwej serii jest sam klient. Reklamacje proszę kierować do byłego kierownictwa resortu.
Sąd zauważył też, że europejski nakaz aresztowania i list gończy okazały się nieskuteczne, co jest argumentem o tyle oryginalnym, że nagradza nieskuteczność ścigania skutecznością uciekania.
Podsumujmy. Państwo powiedziało: stój. Romanowski pobiegł. Państwo pobiegło za nim. Romanowski dobiegł wystarczająco daleko i oznajmił, że może wrócić, ale bez łapania. Sąd pierwszej instancji odpowiedział: dobrze. A prokuratura: ej, tak się nie bawimy. Tyle że dzieci z berka wyrastają. Państwo nie powinno do niego wracać.
Jak wam się podoba ten materiał to możecie mi postawić kawę: buycoffee.to/jan-pinski
2K Followers 3K Following⭐⭐⭐⭐⭐ ⭐⭐⭐ i konf.
Czytam, komentuje, lubię i czasami tworzę memy.
Kocham psy i inne zwierzaki.
Wspieram Kobiety, WOŚP i 🇺🇦
#SnaW #Trzaskowski2025
7K Followers 7K FollowingWe have tomorrows for a reason...
Centrist | Policy Nerd | Make the Enlightenment Great Again (MEGA) 🏛️
#LikeAHusky
#teamSwiatek
#VoteBlue 💙💙💙
NO DM🚫
9K Followers 6K FollowingWiedźma,Witch.
Decydentka, konceptualizatorka i planistka własnej przyszłości.
🧘☮️🌾🐕🦺🐈🐾
🤡⛔PRIV⛔
BAN jeśli zasłużysz sobie.
🚫DM
180 Followers 1K FollowingRed. Naczelny gazety ALGOOMNI,LOGOMARKA | PSA & Fundacja Rodzinna | Tworzę cyfrowe media i apki do sondaży | Nauka & Człowiek | Bez PiS, Konfederacji i Kościoła
3K Followers 5K Following🇵🇱
Trudne czasy tworzą silnych ludzi➡️Silni ludzie tworzą dobre czasy➡️ Dobre czasy tworzą słabych ludzi➡️ Słabi ludzie tworzą trudne czasy
G. Michael Hopf
1K Followers 2K FollowingMAKE PAŁĘCINO GREAT AGAIN. Pałęcino, tu się oddycha! Dystrybutor Tucznikcoin® !!
Proboboxx ARCHIdiecezji Pałęcino Dolne. postaw mi bimberek buybimberek.oxx@pl
315 Followers 1K FollowingNaczelny gazety ALGOOMNI,LOGOMARKA | PSA i Fundacja Rodzinna | Tworzę cyfrowe media i apki do ankiety | Nauka i Człowiek | Bez PiS, Konfederacji i Kościoła
2K Followers 2K Following🇵🇱 🇪🇺 W obronie demokracji. Czasem ironicznie i z goryczką. Przeciw populizmowi i robieniu z ludzi idiotów. Rzetelności nie należy mylić z bezstronnością.
5K Followers 7K FollowingNiezależne spojrzenie na finanse, życie i politykę 🇵🇱
Codzienna dawka informacji i dystansu 🌍
Obserwuj nas 💙
Dużo więcej na stronie ⬇️
3K Followers 4K Following— Wzorem Boga nie gram w kości i nie wierzę w przypadki... 🫡✌️
— Kto mnie obserwuje, również będzie przeze mnie obserwowany..! 🫡✌️
4K Followers 3K FollowingZa praworządnością, wolnością, demokracją i ochroną środowiska. Przeciwko populizmowi, nacjonalizmowi i faszyzmowi.✌️#SilniRazem #ZdradaNarodowa w pałacu.
5K Followers 5K Following#WSPÓLNAPOLSKA
Demokracja polega na tym, że możemy mieć cokolwiek tylko zamarzymy, a na koniec dostajemy i tak to, na co zasługujemy. 🇵🇱🇪🇺 🇺🇦
2K Followers 1K FollowingMyślenie może spowodować dostrzeżenie potrzeby podjęcia jakiegoś działania. Dlatego ludzie boją się myśleć.
Bądźmy na „ty” #humanrights #animalsrights
61K Followers 8K FollowingPayPal: [email protected]
🇺🇦 Ukrainian family in Canada 🇨🇦
Wife of a disabled Ukrainian war veteran | Mom of 3
💙💛
Support our family ❤️
6K Followers 4K FollowingPełnokrwisty Antybankster, który opisał w książce przestępstwa bankowe https://t.co/diX9hgZJRp. kto ukradł pieniądze z Getback S.A. i dlaczego kredyty frankowe to oszustwo
1K Followers 4K FollowingPrzyzwoitość i wartości “się ma” lub nie. PRAWDA zawsze wychodzi na jaw, a mówienie prawdy i wzięcie odpowiedzialności za siebie i świat =odwaga
9K Followers 6K FollowingPublicysta, eseista i bloger o poglądach liberalnych. Wszystkie komentarze wyłącznie na własny, indywidualny rachunek. Mam Substacka 👇
1K Followers 2K FollowingOlympian (4th place 1980) and vice champion of world (1979). I love cycling, guitar, jazz, wise people, art and family. Pro-European. Aggressive PiS fans - ban.
1K Followers 2K Following15.10.23
Poland is back✌️🇪🇺🇮🇱 🇺🇦
Nie możesz zmienić ludzi wokół siebie
ale możesz zmienić ludzi wokół siebie
I nigdy nie zapomnij
***** ***
2K Followers 3K Following⭐⭐⭐⭐⭐ ⭐⭐⭐ i konf.
Czytam, komentuje, lubię i czasami tworzę memy.
Kocham psy i inne zwierzaki.
Wspieram Kobiety, WOŚP i 🇺🇦
#SnaW #Trzaskowski2025
32K Followers 629 FollowingPolish historian (PhD, war history, history of Ukraine, Poland and Russia), crypto fan, archer. Private opinions.
#geopolitykaXXI
https://t.co/RYmx7nNwt4
22K Followers 1K Following↪ Informacje, wywiady i komentarze dotyczące cyberbezpieczeństwa, cyfryzacji i technologii.
Bądź z nami bezpieczny w sieci 🌐
Serwis Grupy Defence24
15K Followers 13K Following''WSZYSTKIM DOGODZIĆ SIĘ NIE DA, ALE WSZYSTKICH WKURWIĆ TO JUŻ ŻADEN PROBLEM''~Paulo COELHO
WROCŁAW AM.Farmacja. Koalicja 15 X 🇵🇱🇮🇪🇪🇺
5K Followers 5K FollowingNie znoszę piłki nożnej i muzyki rockowej.Miłośnik rugby,hokeja i jazzu. Radosny lewak z potwierdzoną przez gastrologa alergią na polskie prawactwo. #SilniRazem
9K Followers 9K FollowingPro European and Scottish Independence 🏴 🇪🇺 🕯
Brexit betrays people, business, jobs and the environment
Born @ 325.02 ppm #ClimateActionNow
5K Followers 5K Following54l Krakow+UK, pokolenie analogu i cyfry, trzepaka i pierwszych PC-tów, VHS, i GG, konca komuny i CCCP, muru w Berlinie.
Make people hopefull not hatefull.
6K Followers 860 FollowingZakladatel: #GeneraceAI 🤖 Co-host: DeBaCl 🎙️Točím videa, sleduju/komentuju - politiku, dění ve světě a AI 🤷♂️ A taky prý TikTok influencer 410k+sledujících
18K Followers 14K Following- Są zasady których nie może zmienić nawet konstytucja: demokracja, swobody obywatelskie, prawa mniejszości, niezawisłość sądów, wolność słowa
6K Followers 6K FollowingJe n'ai jamais rien fait comme tout le monde, avec plus ou moins de succès et c'est tant mieux ! La vie émerge au beau milieu des paradoxes.🇫🇷🇪🇺🇺🇦
2K Followers 2K FollowingLucky Loser but still alive .
WSI and Black Water retired.
Lękliwy stokroć umiera przed śmiercią ; mężny kosztuje jej tylko raz jeden - William Shakespeare .
1K Followers 938 FollowingWszystkie PiS-iory do utylizacji. Na to nie ma lekarstwa.Zaorać,solą posypać.
@smutnahistoria #Trzaskowski2025 #SilniRazem #NiedlaTesli
5K Followers 1K FollowingStrategia, operacja i taktyka
Bezpieczeństwo
Polityka
Kiedyś konserwatysta dzisiaj liberał
RT nie zawsze oznacza poparcie
Walczę z brunatną pato-prawicą